travelsklep.pl

Katastrofa Costa Concordia „promuje” rejsy statkami wycieczkowymi
VN:F [1.9.3_1094]
Ocena: 0.0/5 (liczba ocen: 0)

Jak donosi portal turystyczny „Rzeczpospolitej”, biura podróży sprzedające rejsy statkami wycieczkowymi twierdzą, że katastrofa Costa Concordia napędziła im klientów, gdyż „dzięki” niej Polacy dowiedzieli się o tej formie wypoczynku. „Zwykle sprzedawaliśmy kilka rejsów w tygodniu. Od czasu tego niefortunnego zdarzenia  sprzedaliśmy ich kilkadziesiąt” – mówi cytowany przez portal Maciej Szymański prezes spółki Veniti, właściciel serwisu Kruzy.pl. Wycieczkowiec zatonął w piątek 13 stycznia, a już w poniedziałek touroperatorzy zauważyli znacznie większe zainteresowanie oferowanymi przez nich rejsami morskimi.

Organizatorzy tej formy wypoczynku wskazują na dwie przyczyny nagłego zainteresowania rejsami. Po pierwsze, duże wrażenie na klientach zrobiły pokazane przez telewizję luksusowe wnętrza Concordi z wytwornymi butikami, restauracjami, salą koncertową czy basenami na górnym pokładzie. Po drugie, Polacy doszli oni do wniosku, że takie wydarzenie spowoduje obniżenie przez armatorów cen rejsów, by zrównoważyć odpływ wystraszonych klientów.

Tymczasem biura podróży nie odnotowują większych zmian cen. „Owszem są jakieś promocje, ale są bardzo podobne to tych, które zwykle otrzymujemy od armatorów o tej porze roku” – mówi Maciej Szamański. „Ludzie mają często nadzieję na jakieś last minute w rejsach” – wyjaśnia z kolei Jakub Bednarz, dyrektor marketingu Atlas Tours. „Ale to nie działa tak, jak w hotelach sprzedawanych przez tradycyjne biura podróży. Kabin nie jest tak dużo, a zainteresowanie ogromne. Bywa, że rano ktoś znalazł coś w promocji, a po południu już tych miejsc nie ma” – dodaje.

Touroperatorzy podkreślają, że rejsy wycieczkowcami są w naszym kraju ciągle bardziej ciekawostką niż regularną formą spędzania wakacji. Podają tez różne liczby polskich turystów, którzy z nich korzystają: zdaniem Macieja Szymańskiego jest to 6-7 tys. rocznie, według wiceprezesa Marco Polo Travel Jarosława Kruszki – 6- 8 tysięcy, a Jakuba Bednorza – 12-15 tysięcy. „To co u nas jest niszą, w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii jest bardzo popularną formą turystyki” – wyjaśnia Kruszka. „Samych Niemców rocznie pływa wycieczkowcami prawie milion” – dodaje.

70–80 procent ofert wybieranych przez polskich klientów to rejsy po Morzu Śródziemnym, reszta to okolice egzotycznych wysp karaibskich i norweskich fiordów. Wpływ na taki stan rzeczy mają zapewne koszty dotarcia do portu, z którego rozpoczyna się rejs: o ile nad Morze Śródziemne można dolecieć samolotem za kilkaset złotych od osoby lub dojechać własnym samochodem, o tyle lot na Florydę, skąd wycieczkowce wypływają na Karaiby, kosztuje 2,5 – 3,5 tys. zł.

Koszty samych rejsów są porównywalne, z tym, że fiordy są nieco droższe. Maciej Szamański twierdzi, że na przyjemność tygodniowego podróżowania po morzu wystarczy już

1200–1500 zł za osobę. W tej cenie zawarta jest kabina dwuosobowa bez okna (tzw. wewnętrzna) i trzy posiłki dziennie. Nieco drożej, bo na 450–600 euro, ten sam standard wycenia Jarosław Kruszka, dodając, że kabina zewnętrzna z balkonem w sezonie kosztuje już jednak ok. 1000 euro od osoby. Z kolei według Jakuba Bednarza średnia cena rejsu to 500 euro, ale zdarzają się promocje zaczynające się od „199 euro plus opłaty portowe”, co daje w sumie 300 euro. Do tego trzeba doliczyć 7-10 euro dziennie na napiwki, pieniądze na napoje i alkohol (jeśli nie wykupiło się opcji all inclusive) oraz 25–30 euro na wycieczki fakultatywne (zwiedzanie, zakupy itp.) w portach, do których statek zawija podczas dnia.

Kim są klienci wycieczkowców? „Istnieje mit, że statki pełne są emerytów. Tak nie jest. Najczęściej wypływają ludzie w wieku powyżej 40 lat, często całe rodziny z dziećmi, bo większość armatorów wprowadziło zasadę, że dzieci, nie zajmujące osobnej kabiny płacą tylko opłaty portowe. Nawet do 18 roku życia. Cztery osoby mogą więc spędzić tydzień wakacji na statku za 10 tysięcy złotych, czyli za tyle, za ile na lądzie, a nawet taniej” – wyjaśnia Jarosław Kruszka.

Drugą grupę pasażerów stanowią młodzi ludzie, którzy marzą o romantycznej podróży, zwykle poślubnej. Coraz częściej rejsy wykorzystują też firmy na wyjazdy szkoleniowo-integracyjne. Na statku mają do dyspozycji salę konferencyjną, sprzęt audio-video, profesjonalną obsługę techniczną, catering, a ponadto wiele atrakcji.

Dla polskich turystów, którzy obawiają się, że nie poradzą sobie sami w obcojęzycznym otoczeniu na pokładzie, touroperatorzy oferują wyjazdy w grupach z polskim pilotem. „Polski pilot zarezerwuje za turystę stolik, pomoże mu wykupić wycieczkę w porcie, w razie kłopotów zdrowotnych sprowadzi lekarza. Jest opiekunem i tłumaczem” – wyjaśnia Maciej Szymański.

Na rynku rejsów wycieczkowych dominuje kilku dużych armatorów: Royal Caribbean i Carnival Cruise Line na Karaibach oraz Costa Cruises i MSC Cruises na Morzu Śródziemnym. Costa Concordia należała do Costa Cruises. Cytowani powyżej touroperatorzy zapewniają, że to bardzo dobra firma. Zaraz po wypadku zaproponowała klientom, którzy wykupili następne rejsy na Concordi miejsca na innych statkach, w innych terminach lub całkowity zwrot pieniędzy. Ci przeważnie wybierają zmianę terminu, natomiast rezygnacji jest niewiele.

Rejsy są fascynujące. Światowe badania pokazują, że satysfakcja ludzi, którzy płynęli wycieczkowcem sięga 95 procent” – podsumowuje Jarosław Kruszka. „Kto raz wziął udział w rejsie, często wraca, by popłynąć jeszcze raz” – wtóruje mu Maciej Szymański.

Podobne wpisy:

VN:F [1.9.3_1094]
Ocena: 0.0/5 (liczba ocen: 0)

Komentarze (3) do wpisu “Katastrofa Costa Concordia „promuje” rejsy statkami wycieczkowymi”

  1. admin napisał(a):
    VN:F [1.9.3_1094]
    Ocena: 0 (na 0 głosujących)

    No to może będzie kolejna okazja do promocji :(

    Po pożarze na statku wycieczkowym włoskiej firmy Costa, znajdującym się 250 mil morskich od wybrzeży Seszeli na Ocenie Indyjskim, załoga dryfującej jednostki wezwała pomoc. Na pokładzie jest ponad tysiąc osób, w tym dwoje Polaków. Włoski armator poinformował, powołując się na kapitana, że żaden z pasażerów statku o nazwie Costa Allegra nie odniósł obrażeń i nie ma ofiar.

    Władze portowe z Seszeli wysłały na pomoc włoskiemu wycieczkowcowi dwa holowniki, statek i śmigłowiec. Według włoskich mediów pierwsza jednostka dotrze do wycieczkowca około północy czasu polskiego. Dokonano już lotniczej inspekcji miejsca, w którym znajduje się statek.

    Pożar wybuchł w maszynowni, jego przyczyna nie jest znana. Armator zapewnił, że pożar został ugaszony i się nie rozszerzył. Jednak w jego rezultacie zgasły silniki i nie ma prądu.

    Statek płynął z Madagaskaru w kierunku portu Mahe na Seszelach.

    Na pokładzie jest 636 pasażerów i 413 członków załogi. Armator ogłosił, że wśród pasażerów jest 135 Włochów, 127 Francuzów, 87 Austriaków, 90 Szwajcarów, 38 Niemców, 31 Brytyjczyków, 15 Rosjan oraz przedstawiciele kilkunastu innych narodowości, w tym dwóch Polaków.

    Do tego samego armatora należy statek Costa Concordia, który uległ katastrofie 13 stycznia u brzegów wyspy Giglio w Toskanii.

  2. asiek napisał(a):
    VN:F [1.9.3_1094]
    Ocena: 0 (na 0 głosujących)

    Włoski wycieczkowiec Costa Allegra jest holowany przez francuski statek rybacki w kierunku wyspy Desroches, należącej do Seszeli, i ma dotrzeć tam najwcześniej w środę – poinformował we wtorek armator uszkodzonej przez pożar jednostki, firma Costa Crociere

    Według armatora w kierunku wycieczkowca leci helikopter z żywnością, telefonami satelitarnymi i krótkofalówkami. Rzecznik firmy Giorgio Moretti powiedział, że na pokładzie jest światło, ale nie działa klimatyzacja.

    Po dotarciu do wyspy Desroches – luksusowego kurortu na Oceanie Indyjskim – załoga i pasażerowie Costa Allegry mają być ewakuowani na brzeg, a następnie mają polecieć na największą wyspę Seszeli, Mahe. Leży ona ok. 240 km na północny wschód od Desroches.

    Przedstawiciel ministerstwa turystyki Seszeli Alain St Ange powiedział, że hotele w stolicy Seszeli Victorii na wyspie Mahe są pełne gości w związku z rozpoczynającym się w piątek międzynarodowym festynem. „Nie mamy wystarczającej liczby miejsc noclegowych dla wszystkich pasażerów” – dodał.

    Costa Allegra jest holowana przez francuski trawler Trevignon, w kierunku wyspy Desroches” – poinformował rzecznik Costa Crociere, Davide Barbano. Dwa holowniki mają dotrzeć po południu we wtorek do wycieczkowca. To one mają odholować Costa Allegra do głównego portu Seszeli, Victorii.

    W związku z częstymi atakami piratów na statki na Oceanie Indyjskim wycieczkowiec jest ochraniany przez dziewięcioosobową grupę komandosów włoskiej armii.

  3. asiek napisał(a):
    VN:F [1.9.3_1094]
    Ocena: 0 (na 0 głosujących)

    Costa Allegra dotarła dziś rano do stolicy Seszeli. W porcie Victorii czekały służby medyczne, aby udzielić pomocy poszkodowanym ze statku. Podstawiono też autokary, którymi pasażerowie i załoga wycieczkowca zostaną zawiezieni na lotnisko lub do pobliskich kurortów.

    Jesteśmy tu, by zapewnić pasażerom wsparcie psychologiczne, ponieważ warunki, w których się znajdowali, były bardzo stresujące” – powiedziała przedstawicielka Czerwonego Krzyża Sandra Sabury.

    Rzeczniczka prezydenta Seszeli Nada Francourt poinformowała, że w ostatnich dniach władze były przygotowane na ewakuację drogą powietrzną osób, które potrzebowałyby pilnej pomocy lekarskiej. „Na szczęście nie było takiej potrzeby” – dodała.

    Na holowanym statku panowały trudne warunki. Nie działała klimatyzacja, gdy temperatura sięgała 30 stopni Celsjusza. Zamknięta była kuchnia, nie funkcjonowały też toalety. Kilka razy dziennie z helikoptera zrzucane były na pokład wycieczkowca skrzynki z artykułami pierwszej potrzeby.

    Na statku znajdowało się 636 pasażerów i 413 członków załogi. Armator jednostki, Costa Crociere, ogłosił, że wśród pasażerów są głównie Włosi i Francuzi. Na wycieczkowcu jest też troje Polaków – dwoje turystów i członek załogi.

Skomentuj

Musisz się zalogować, żeby móc dodać komentarz.